sobota, 7 listopada 2020

Dziura w rurze jak Berlin - czyli działo się, a wodomierz miało wyrwać

 Witam wszystkich

Z tym Berlinem to jest tak: jak moja Babcia chciała coś wielkiego porównać do czegoś jeszcze większego to godała, że coś jest jak Berlin lub nawet większe do Berlina - czyli po noszymu,  że coś jest  dupne lub fest dupne. Te ostatnie porównania są moje, Babcia - święta kobieta - nie przeklinała - no chyba, że ktoś ją fest zgorszył. 

Tyle o mojej Babci. 


Dziura rzeczywiście była jak Berlin, jak RING wokół Berlina i to była nieszczelność na ciepłej wodzie. Jak widać ciekło nie tydzień, nie dwa, tylko miesiącami. Wyciek miał miejsce w 8 piętrowym bloku, na parterze. Budynek bez piwnic. I tak sobie ciekło, ściany na całym parterze były zawilgocone blisko metr do góry i nikt sobie nic z tego nie robił. Poraża mnie nieudolność administracji, która nie była zainteresowana kontrolą liczników. Moim zdaniem licznik z ciepłej wody kręcił się na tyle szybko, że pewnie uznali, że to niemożliwe, aby to był wyciek.

Zapytacie co z Właścicielami mieszkania, gdzie byli? Pani Seniorka, ponad 90 lat, schorowana, nie była w stanie nad tym zapanować. Bardzo miła Pani, ale wiek i choroby ograniczyły jej możliwości poznawcze. 

Co do wycieku, to słyszałem go już po wejściu na klatkę. Wstępna diagnostyka mniej niż minutę, wskazanie miejsca nieszczelności - mniej niż 5 minut. Odkucie i naprawa następnego dnia.

Mieszkanie osuszyłem i ozonowałem. Cały zakres prac wykonałem bezgotówkowo z ubezpieczenia mieszkania.








Woda na zaworze głównym jest włączona tak na 1/5 - inaczej nie byłoby możliwości nakręcenie tego materiału. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza