Kilka dni po problemach z odpływem i użyciu środka do udrażniania w przedsionku pojawiła się wilgoć. Zbieżność w czasie nie wystarczała, żeby uznać preparat za przyczynę uszkodzenia. Trzeba było sprawdzić instalacje i to, co działo się pod podłogą.

Próby ciśnieniowe nie wykazały ubytku. Pierwsza inspekcja kanalizacji małą kamerą była mało użyteczna: brud na rurach zasłaniał obraz. Płytko ułożona instalacja budziła też pytania o spadek odpływu. Prace na zewnątrz przerwała burza.
Najpierw udrożnienie, potem obraz z kamery
Przy kolejnej wizycie otwór rewizyjny był całkowicie zatkany. Dopiero czyszczenie niewielkim urządzeniem WUKO pozwoliło wrócić do inspekcji TV.


Po udrożnieniu mokre miejsca zaczęły wysychać. Pasowało to do przypuszczenia, że spiętrzone ścieki wydostawały się z instalacji, ale nie wskazywało jeszcze dokładnej nieszczelności. W kamerze zauważyłem deformację rury przy przedsionku; nie znalazłem jednoznacznego uszkodzenia wyjaśniającego cały problem.

Właściciel mówił również o rurach bez uszczelek, lecz nie miałem tego potwierdzenia. Wynik był więc częściowy: usunięty zator i ustępujące zawilgocenie, bez pewnego rozstrzygnięcia miejsca przecieku. O możliwościach diagnostyki przeczytasz na wyciek.pl.
Po zatkaniu kanalizacji pojawiły się mokre ściany? Skontaktuj się w sprawie oceny odpływu i źródła zawilgocenia. Zadzwoń do Termeo: 731 625 624.
Przy zgłoszeniu szkody omówimy rozliczenie bezgotówkowe, jeśli pozwalają na nie zakres ubezpieczenia i uzgodnienia dotyczące prac.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz